Nowa Micropedia jest jeszcze w fazie beta. W razie problemów, napisz maila na pomoc@wiki.mikronacje.info albo zgłoś go na kanale na Mikronacyjnym Discordzie!

Mirosław: Różnice pomiędzy wersjami

Z Micropedia
imported>Silent Man
(Nowa strona: {{Osoba infobox |kraj=Sarmacja |funkcje=Książę Sarmacji |tytuł=Jego Książęca Wysokość |aka= |organizacje=}} [[Grafika:Miroslaw.jpg|right|thumb|150px|Miros...)
 
imported>Pel Nander
mNie podano opisu zmian
 
(Nie pokazano 2 wersji utworzonych przez jednego użytkownika)
Linia 12: Linia 12:


Mirosław dożył późnej starości, nikt nie widział jego śmierci; pewnego dnia będąc staruszkiem, poszedł sam na wieczorny spacer i nikt więcej go nie widział...
Mirosław dożył późnej starości, nikt nie widział jego śmierci; pewnego dnia będąc staruszkiem, poszedł sam na wieczorny spacer i nikt więcej go nie widział...
{{Książę Sarmacji}}[[Kategoria:Postacie fikcyjne]]
[[Kategoria:Sarmaci|*]]

Aktualna wersja na dzień 23:04, 18 kwi 2009

Mirosław
Kraj zamieszkania Sarmacja
Funkcje publiczne Książę Sarmacji
Tytuł honorowy Jego Książęca Wysokość
Znany również jako
Mirosław.

Mirosław. Syn Unisława, zwany także Smokiem. Wsławił się podczas swojego panowania wielkim rozsądkiem i rozwagą w działaniu, był pierwszym z rodu, który scalał więzi narodowe pokojowo, przekupstwem, drogą dyplomatyczną, lub łączył więzami krwi, małżeństwem. Był mistrzem magii, którą jak mówią legendy zawdzięczał przypadkowemu spotkaniu w lesie na polowaniu. Bardziej odważni mówią, że było to spotkanie ze smokiem, którego to pokonał wypowiadając tajemne zaklęcie wyuczone potajemnie od mnichów z gellońskiego zakonu "Semnoteam". Inni zaś powiadają, że smok podał mu zagadkę, której nikt wcześniej nie umiał rozwiązać. Faktem pozostanie, że od tego czasu ustały tajemnicze zniknięcia ludzi i zwierzyny wypasanej w okolicach. Nastąpił rozkwit państwa i powstały pierwsze uczelnie przyklasztorne.

Mirosław dożył późnej starości, nikt nie widział jego śmierci; pewnego dnia będąc staruszkiem, poszedł sam na wieczorny spacer i nikt więcej go nie widział...